- No wydaje mi sie że cie lubi...
- Możliwe... - powiedziała speszona
- Haha, napewno cie lubi mała. - uśmiecha sie do mnie serdecznie. - No i co? Mówisz że on tu będzie mieszkać z dziadkami?
- No tak.
- Czyli będziecie chodzić do tej samej szkoły? A nie! Bo przecież on jest starszy o rok... - przypominam sobie
- Ale będziemy chodzić do jedej klasy bo on później poszedł do szkoły...
- A no to fajnie!
- A no fajnie, fajnie... Emily?
- Tak?
- Nie chce żebyś wyjeżdżała...
- Skarbie dobrze wiesz jak wygląda sytuacja. Obiecuje ci że jeszcze w te wakacje sie zobaczymy!
- Ale obiecujesz?
- Obiecuje!
- To super. A jesteś pewna że nie moge z tobą wyjechać?
- Nie mała... już ci tłumaczyłam że nie... Jak podrośniesz to do mnie przyjedziesz.
- Dobra.
- Prosze cie nie smuć się tak... Wiesz że cie kocham najbardziej na świecie i chetnie bym cie zabrała ze sobą... Ale wiesz też jak wygląda sytuacja! Mam nadzieje że nie masz mi tego za złe...
- Mam!!! Ale rozumiem więc postaram sie nie gniewać... Tylko ... ja sie troche boje...
- Czego?
- Nie wiem... Poprostu sie boje Em...
- Nie bój się mała... wszystko będzie dobrze zobaczysz! Niedługo sie zobaczymy potem do mnie przyjedziesz i będzie zajebiście. Tylko potrzeba czasu. Wszystko sie ułoży i będzie dobrze.
- Mam nadzieje - podsumowała. Przytuliłam ją. Stałysmy przed drzwiami do domu. Otworzyłam je i weszłyśmy po cichu do domu. Światła były pogaszone i panował cisza.
- Mama pewnie juz poszła spać - powiedziałam szeptem do siostry. Po cichu się rozebrałysmy.
- Idź się kąpać, ja ogarne szybko salon i kuchnie i do ciebie przyjde. - siostra po cichu poszła na góre. Ja ruszyłam w stronę salonu. Na Kanapie siedzi mama ma zamknięte oczy i głowe odchylona do tyłu. Coś ściska w ręce. Prawdopodobnie śpi. Po cichu biore tależe ze stołu i ruszam w strone kuchni. Zmywam naczynia i wycieram ręce. Odwracam się.
- Kurwa! - krzyknęłam przestraszona. Mama stoi w drzwiach i mnie obserwuje.Próbuje przejść obok niej - Przepraszam - mówie ostro bo nie chce mnie przepuścić w drzwiach.
- A gdzie sie wybierasz skarbie??? - mówi podejrzliwym tonem
- Ide spać. Przepusć mnie
- Oj Emily, Emily... Chodzi mi o to gdzei sie wybierasz jutro z rana...
- Słucham ?! - Fuck chyba była u mnie w pokoju i sie domyśliła...
- Nie udawaj Em... Dobrze wiem że chcesz uciec z domu! Masz mnie za głupią!
- Tiaa- szepcze pod nosem
- Co ?!
- Nic!
- Coś ty powiedziała ty mała kurwo!!!
- Słucham?!!! Jakim prawem tak do mnie mówisz!
- Mówie to co mi sie podoba - patrze mojej mamie głęboko w oczy. Rozszeżone źrenice. Prawie nie widać tęczówek... Amfetamina... To wszystko wyjaśnia
- Mamo jesteś na prochach !!! Znowu!!! Mówiłaś że z tym skończysz!!! Jesteś popieprzona! Masz 3 dzieci i przy nich bierzesz...
- A co cie to kurwa obchodzi! To moje życie a jak ci sie coś nie podoba to wypierdalaj stąd!!!
- Z chęcią! Już jutro rano mnie tu nie zobaczysz!!
- Mam nadzieje! Już myślałałm że sie ciebie nie pozbęde!!!
- Że co kurwa !? O nie! W życiu nie zostawie z tobą Holly!!
- Dobrze zabieraj ją! Mam to gdzieś ! Przynajmniej Lucy wychowam po swojemu...
- Ale z ciebie szmata... Wlasne dzieci z domu wypieprzasz... Myślałam że ty naprawde kochasz Hol, ale nie... Teraz zależy ci tylko na tym żeby wychować Luc po swojemu.. To znaczy na prochach..?!!
- Nawet jeśli to co cie to do kurwy nędzy obchodzi?
- Może dlatego że to moje siostry, dla których to bardziej ja jestem niż matka niż ty! A co powiesz ojcu co???
- Chuj mnie on obchodzi!! Kurwa nie wpieprzaj sie w moje życie ty mała dziwko! Jutro nie chce widzieć ani ciebie ani Holly !! Jesteście takie same do kurwy nędzy!! - przypieprzyłam mojej mamie z liścia. Stała w drzwiach wmurowana. Ominęłam ją i z łzami w oczach pobiegłam na góre. Holly właśnie wychodzi z łazienki.
- Nadal chcesz jechać ze mną?
- Tak. - powiedziała szybko ze zdziwioną miną.
- To chodź idziemy cie spakować... - poszłyśmy bez słowa do jej pokoju.
- Co sie stało? - spytała siostra już w pokoju.
- Holly... mama bierze amfetamine... jest nie dokońca świadoma tego co mówi ale kazała mi zabrać cie ze sobą...Tak jakby nie zależało jej na nas... - powiedziałam po cichu spokojnie. Widziałam jak siostrze spływają łzy po policzkach. Przytuliłam ją. mi także strasznie chce sie płakać. Nie dlatego że matka wypieprza mnie z domu. Tylko dlatego że wypieprza moja siostrę, która cały czas żyła w świadomości że jest kochana i która równie mocno kochała matke.
- Dobrze że sie tak stało Em... Przynajmniej będe z tobą... - powiedziała szlochając.
- Spakujmy cie szybko mała i chodźmy spać... - wyciągnęłam z jej szafy plecak, podobny do mojego. - Na łóżko kładź bieliznę, koszulki, spodenki, bluze, buty, i najpotrzebniejsze kosmetyki. - mała w błyskawicznym tępie wszystko rzucała na łóżko. Ja przebierałam rzeczy i odkładałam na bok te najpotrzebniejsze. Wszystko poukładałam w plecaku i bez problemu go zapięłam.
- A o której wyjdziemy?
- Około 5,6...
- Zimno jeszcze będzie.
- Dlatego na droge załozysz te spodnie, tą koszulke, ramoneske i glany.. powinno ci być ciepło.
- Ok. Em mam jeszcze jeden problem...
- tak?
- bo wiesz.. ja bym chciała sie pozegnać z Jimim...
- A wymyslałaś jak to chcesz zrobić? - spytałam ze zrozumieniem
- No on chodzi rano z babcią na targ, wiesz pomaga jej sprzedawać... Około 5 więc..
- Możemy tam pójść jeszcze jeśli chcesz.
- Z chęcią, dziękuje - powiedziała. Uśmiechnęłam się do niej - chce mi sie spać...
- To weź plecak i chodźmy do mojego pokoju, będziemy spać u mnie.
- Dobrze. - mała zarzuciła plecak na plecy. Nie był ciężki podobnie jak w moim znalazły się tylko najpotrzebniejsze rzeczy. - a zabierasz gitare?
- Oczywiście że tak.!!! - mała się uśmiechnęła. Położyła sie u mnie w łóżku. Przykryłam ją.
- Zaraz wracam - spojrzałam na zegarek 23. Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic umyłam moje długie włosy i mocno wysuszyłam je ręcznikiem. Rozczesałam je. Mam nadzieje że do rana wyschną. Wróciłam do pokoju. Mała juz śpi. Postawiłam nasze plecaki i futerał z gitarą przy drzwiach. Ubrania na jutro, łącznie z kurtkami i butami na krześle przy łóżku. Nastawiłam budzik na 5. A teraz jest już prawie północ... Nie pośpie za długo no ale cóż... Położyłam się obok małej i szybko usnęłam.
Przepraszam że po tak długiej nie obecności dodaje tak krótki odcinek ale w tym miesiącu znowu zaczne dodawać na bierząco!!! Komentujcie!