Brrrrrrrrrrr.... Dzwoni ten pieprzony budzik, nie mam siły go wyłączyć tylko zakrywam głowę poduszką. O boże zowu trzeba wstać... Pociesza mnie tylko myśl że to ostatni dzień szkoły - zakończenie roku szkolnego. Kończe gimnazjum! Nareszcie będe mogła opuścić tych wszystkich ludzi z którymi zadawałam się dzień w dzień przez 3 lata. No może nie dzień w dzień. Często fałszowałam zwolnienia i chodziłam na wagary. W tym czasie grałam na gitarze pisałam piosenki i sie jednym słowem opierdalałam. Mimo to uczyłam się dobrze, więc mama nie miała żadnych podejrzeń. Szybko zrywam się teraz już z uśmiechem na twarzy. Jest godzina 8.00 mam więc godzine na zjedzenie, wyszykowanie się i dojście do szkoły. Ide do łazienki. Zaczynam rozczesywać moje niesforne długie blond włosy. Zaplatam je w potarganego warkocza. Wchodzę do garderoby. Wyciągam białą elegancką koszulę z krótkim rękawkiem, do tego postanawiam założyć czarną, skórzaną mini no i standardowo moje czarne trampki przed kostke ,wykończone ćwiekami. Ide do kuchni i szybko jem płatki czekoladowe na mleku. Patrze na zegarek. Jest już 8.40. Kiedy to zleciało?! Krzycze przez cały dom:
- Holly!! Ja wychodze! Zamknij drzwi i nie wpuszczaj nikogo! Będe za godzinę! Ubierz się ładnie! Tylko jak wróce masz być gotowa! - moja młodsza o 4 lata siostra kończy 5 klase. Mama jednak traktuje ją jak pięciolatkę więc i mi sie czasem udziela. Ogólnie to strasznie ją kocham, i traktuje ją jak przyjaciółkę. Jest dość dojrzała jak na swój wiek. Na szafce przy drzwiach leżą czerwone marlboro taty. Otwieram paczkę. Jest już rozpoczęta. Zabieram 3 papierosy, zapalniczke i wychodze z domu. Po drodze odpalam papierosa, a resztę chowam do kieszeni w spódnicy. Mocno i łapczywie zaciągam się dymem. Jestem 100 metrów od szkoły. Do rozpoczęcia ceremonii zostało jeszcze 10 minut. Siadam na betonowym murku i dokańczam papierosa. Wkładam słuchawki do uszu, ustawiam piosenkę Black Sabbath - Evil Woman i podgłaśniam na maksa. W wakacje 2 lata temu moje życie wywróciło się do góry nogami. Zaczęłam słuchac roka i wszystko sie zmieniło. Wszystko. Mój styl, moje zachowanie i podejście do życia. Jak to mama mówi "zaczęłam się buntować". Ale wracając do teraźniejszości. Wstaje i ruszam w stronę sali gimnastycznej. Piosenki sie powoli zmieniają. W uszach zabrzmiały pierwsze dźwięki do Movin' Out - Aerosmith. Nieświadomie zaczynam nucić pod nosem. Wchodze do sali zajmuje miejsce z tyłu i wyłączam muzyke. Obok mnie siadają plastiki z mojej byłej klasy, obrzucają mnie spojrzeniem w stylu - jesteś żałosna! następnie zaczynają się ślinić na widok najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Nie powiem, jest przystojny, ale zachowuje się jak dziwkarz, ubiera się jak dziwkarz-gejasek, i po prostu jest dziwkarzem. No i możliwe że gejem. Wiem to z doświadczenia. Chodziłam z nim w 2 klasie... Teraz żałuję. Ale przestałam się nim już przejmować. Olałam go tak samo jak on olał mnie. Na środek wyszedł dyrektor. Na początku pieprzył jakieś głupoty jak to przykro mu sie rozstawać z tak wspaniałymi klasami 3... potem pieprzył coś o tym jak szybko mija czas, potem o tym żeby nam dobrze szło w liceum i bla bla bla, myślałam że tam usnę. Na tym jego paplaniu zleciało pół godziny. W końcu zaczął prosić na środek 3 klasy aby rozdać świadectwa, dyplomy i takie tam. Byłam 3 w kolejce. Wyszłam na środek wzięłam ten dyplom i świadectwo. Dyrektor zaczął mi coś gadać o tym żebym sie uczyła i żebym dobrze wybrała liceum. Ale ja przerwałam mu w środku zdania, zabrałam papierki, uścisnęłam mu dłoń, podziękowałam i odeszłam. Nie chciało mi sie słuchać jego paplaniny. Szłam dumnie przez środek sali. Nikt nie odezwał się słowem, wszyscy tylko się na mnie głupio gapią. Wychodzę przed sale. Wyjmuje papierosa odpalam go i ruszam do domu po siostre. Po drodze znowu wkładam słuchawki do uszu. Jestem przed domem. Gasze papierosa o ścianę budynku, wyłączam muzykę i dzwonie do drzwi. Słyszę jak Holly zbiega po schodach, przekręca zamek w drzwiach i je otwiera. Ma na sobie białą koszule z krótkim rękawem wąską czarną spódniczke przed kolano i moje czarne nowiuśkie glany.
- O nie! Nie ma mowy! Zdejmuj je!
- Czemu?! Nie zniszcze ich! - mówi błagalnym tonem
- Po pierwsze wiem że nie szanujesz swoich rzeczy, po drugie są nowe i to narazie ja w nich chodze, po trzecie nie pasują ci, po czwarte są na ciebie o 2 rozmiary za duże, po piąte... -wymieniałam banalne argumenty ale Holly mi przerwała
- Dobra, dobra, zrozumiałam, nie pożyczysz mi ich i tyle...
- Zakładaj trampki i spadamy bo za 20 minut sie zaczyna ten cały szajs. - Holly posłusznie zdjęła glany, odstawiła je na bok i założyła swoje zniszczone trampki które stały przy drzwiach. Często pożyczała ode mnie różne rzeczy. Na ogół mi to nie przeszkadza, bo to ja zapoczątkowałam u niej ten zwyczaj. Mama kupuje jej różowe ubranka, słodziutkie spódniczki i aż rzygać sie chce jak patrze na jej ubrania... Dlatego wszystko co jest na mnie zamałe to odkładam dla niej. Mama nie jest zadowolona z tego że ją tak ubieram, że puszczam jej taką a nie inną muzykę itd.. W sumie to robie tak od niedawna ale i tak jest niezadowolona... Wydaje jej sie że z jej trójki dzieci, to tylko ja będe tą zbuntowaną nastolatką, która nie dogaduje sie z matką... Może gdyby poświęcała dzieciom więcej czasu to by było inaczej. Dobrze wiem, że w końcu zacznie olewać każde swoje dziecko tak samo jak zaczęła olewać mnie. Pod pretekstem pracy. Zazwyczaj wychodzi ok. 7 rano i wraza ok. 22 wieczorem. Potem siada przy komputerze i dalej pracuje. Taty zazwyczaj nie ma w domu. Cały czas jeździ w jakieś delegacje, ale to z nim mam lepszy kontakt niż z matką. Rodzice często się kłócą. Pracują tyle bo muszą wykarmić naszą sporą rodzinkę. Otóż mam jeszcze jedną młodszą siostrę - Lucy. ma prawie 5 lat i chodzi do przedszkola. Mama ją rano zawozi a ja po szkole ją odbieram. Teraz pojechała na wakacje do babci, więc mama ma troche więcej czasu dla siebie. Szkoda tylko że nie zajmie się mną, albo Holly. W sumie to śmiało powiedzieć że to ja wychowuje Holly. Mama faworyzuje Lucy, bo jeszcze nie jest "zepsuta" i uważa że to będzie jej jedyne normalne dziecko. Ale kiedy zostajemy same to oby dwie moje siostry ubieram rockowo i puszczam im dobrą muzykę. Potem powstaja kłótnie, ale chuj z tym... Jak na razie to im sie podoba i jestem z tego dumna. Wróćmy do teraźniejszości. Biore Holly za ręke i wychodzimy z domu. Zakluczam drzwi i chowam klucz w podstawce od doniczki kwiatka. Ruszamy w strone szkoły Holly.
Na razie tyle. To będzie Gunsowe opowiadanie dla jasności ^^ Co o tym sądzicie?KOMENTUJCIE! ;)
Ty jesteś zajebista! Tekst jest czadowo napisany i zakochałam się ;3 czekam na następny rozdział <3
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa ;* Następny dodany !!!
UsuńNo zapowiada sie fajnie ^^ czekam na nastepny !
OdpowiedzUsuńNastępny dodany! Dzięki za pozytywny komentarz! Wogóle, za komentarz... ;*
Usuń