sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 2.

- Emily? - zagaduje siostra
- Tak? - odpowiadam dziewczynie
- Czy ty palisz? - spytała niespodziewanie moja siostra
- Wiesz... od czasu do czasu, ale bardzo rzadko... A co bardzo czuć?
- Nawet nie, tylko czasem troszke... Tak sie tylko zastanawiałam... Bo... ja bym chciała spróbować wiesz, ale nie chce o tym gadać z mamą...
- Holly, pojebało cię?! Zartujesz chyba...
- Nie, mówie na poważnie! Jak ty mi nie dasz to będe palić poza domem... poza tym ty też święta nie jesteś... mama przecież nie wie że palisz
- I jej nie powiesz, poza tym ona i tak mało o mnie wie... A skąd byś wzięła fajki poza domem?
- Moja koleżanka ma starszego brata, który pali i jej czasem daje...
- Czyli ona juz ci kiedyś dała.
- Nie
- Napewno...?
- Proponowała, ale ja nie chciałam....
- Zastanowie sie nad tym... Ale jak bym ci dała to nie możesz mówić mamie... Jasne?!
- To znaczy że mi dasz?!
- Nie, mówie to, że gdybym ci dała... Zostawmy na razie ten temat
- Ok. Ostatnio słyszałam jak mama gadała z babcią przez telefon...
- O czym?
- O tobie - powiedziała smutno
- No i co mówiły?
- Że mama nie daje rady, i że ma dość tego jak sie zachowujesz, i jak ja sie zachowuje i że masz na mnie i na Lucy zły wpływ... i... chciała by.... żebyś zamieszkała z babcią w NY....
- Że co kurwa?!!! - wydarłam sie bez sensu na siostre. Byłyśmy już przed jej szkołą. Inni rodzice sie na mnie dziwnie popatrzyli. W oczach małej pojawiły się łzy.
- Holly, prosze cie nie płacz. - powiedziałam nachylając się nad nią i przytulając ją mocno.
 - Ale ja nie chce żebyś wyjeżdżała
- Ja tym bardziej nie chce jechać do NY. Przecież wiesz że nienawidze tej babci, ale...
- Ale?!
- Jeśli mama ma mnie dość to wyjade... Jak będziesz starsza to do mnie przyjedziesz... - musze sie pogodzić z myślą ze jeśli mama mnie nie chce to prędzej czy później mnie wyśle do babci.
- A nie moge jechać z tobą od razu?
- Nie Holly. Musisz się zająć Lucy. Wiem co będzie jakby mama została z nią sama. nie dała by totalnie rady. Przecież wiesz...
- Ale Em, ja cie kocham nie chce żebyś wyjeżdżała - powiedziała a po jej policzkach spłynęły łzy. Wytarłam je. Przytuliłam ją mocno i pocałowałam w policzek.
- Będzie dobrze! Zobaczysz jak zaczniesz chodzić do gimnazjum to sie wszystko ułoży, nie możesz dać sobą rządzić... - pocieszam ją, ale jest ciężko, bo sama próbuje nie płakać. Idziemy do sali gimnastycznej. Zajmujemy miejsca z przodu. Siedzimy przytulone. Dyrektorka papla głupoty tak samo jak to było na zakończeniu u mnie, w gimnazjum. W końcu Holly idzie po dyplomy i świadectwo. Nie czekamy na zakończenie tylko wracamy do domu. Po drodze decyduje sie że pokaże jej miejsce gdzie chodze na wagary.
- Masz ochote na wycieczke?
- Tak. - mówi z uśmiechem. Skręcamy w boczną polną ścieżke. Idziemy milcząc. Obejmuje siostre ramieniem i przytulam ją. W pewnym momencie skręcamy w las. Przechodzimy drugą strone lasu i wychodzimy na polanę. Zaraz obok jest jeziorko a przy nim ławka. Droga zajęła nam 20 minut.
- Skąd znasz to miejsce? -pyta siostra
- Przychodziłam tu zamiast chodzić do szkoły - mówie jej prawde
- To ty nie chodzisz do szkoły?
- Wiesz jak to jest. Zazwyczaj mi sie nie chce, więc fałszuje zwolnienia - mówie jej szczerze wszystko, wiem że nie powie mamie, traktuje ją jak przyjciółkę, której w szkole nigdy nie miałam
- Nauczysz mnie?
- Haha, tak ale musisz obiecać że nie przestaniesz sie uczyć, nie pokażesz żadnej koleżance, nikomu! i nie będziesz tego nadużywała. - siostra zgadza sie na wszystko
- To jak wrócimy to ci pokaże
- Ok.
- A teraz masz mi obiecać że nie powiesz mamie!
- Ale czego?
- Obiecaj!
- Obiecuje - mówi zdezorientowana, a ja wyciągam ostatniego papierosa ze spódnicy, odpalam go, patrze jeszcze na siostre. Na jej twarzy gości wielki uśmiech.  - Słuchaj, musisz się mocno zaciągnąć, tylko błagam cie nie uduś się... - podaje jej papierosa. Mała bierze go do ust, zaciąga się tak jak jej kazałam. Zakrztusiła się. Wyjmuje papierosa z ust i zaczyna kaszleć. Patrze na nią. Nie ukrywam że sie troche boje. W końcu przestaje sie krztusić, oddaje mi papierosa i uśmiecha się.
- To chyba nie dla mnie - mówi
- Hah... Jeszcze 2 lata. Zobaczysz. - dokańczam papierosa i gasze go. Rzucam gdzieś w trawe.
- Wracamy?
- Jeśli chcesz. - mała kiwa głową więc wstajemy i ruszamy z powrotem do domu.
- To... Emily?
- Tak?
- Ty chcesz uciec z domu, czy wyjechac do babci?
- Wiesz że nienawidze tej kobiety... nie wytrzymam z nią tygodnia, a co mówić o tym zebym tam zamieszkała...
- Czyli uciekasz?
- Chyba tak, musze to jeszcze troche przemyśleć...
- A kiedy?
- Jeśli mam uciekać to w wakacje...
- Niee, prosze cie... - mówi błagalnym tonem
- Holly! - mówie stanowczo. Stajemy na środku drogi. Patrze jej głęboko w oczy i zaczynam swój monolog
- Masz nie płakać. W końcu niedługo jak będziesz starsza, i będziesz chciała to do mnie przyjedziesz. Masz się opiekować Lucy! Nie pozwól by mama kupowała jej te różowe gówna w których wyglada jak, jak, jak różowe gówno... Szanuj swoje ciuchy i wszystko co będzie na ciebie zamałe zostawiaj dla niej, tak jak ja to robiłam, dla ciebie. Puszczaj jej dobrą muzykę. Wiesz o co chodzi. - puszczam do niej oczko. - Ćwicz gre na gitarze. Powtarzaj to czego ja cie nauczyłam i próbuj grać coraz trudniejsze kawałki. Jak Lucy będzie starsza to zacznij ją uczyć tego samego. Tylko nie zdradzaj sie z tym za bardzo przy mamie, wiesz że tego nie lubi. Dobrze by było jeszcze żebyś sie uczyła... No i wspieraj troche mame. Wiem ze sie za bardzo z nią nie dogadujemy ale to w końcu nasza mama. I masz nie płakać!
- Emily! Kocham cie! Nie zostawiaj mnie! - dziewczyna rzuca mi sie na szyje
- Holly! Mała ja też cie kocham! Ale jak na razie moje życie to zło... musze sobie wszystko poukładać. - mówie
-  A teraz mi coś obiecaj!
- Co?
- Obiecaj!
- Obiecuje!
- Jak juz będziesz miała wyjechać to się ze mna pożądnie porzegnasz! Nie zostawisz mnie bez słowa.
- Obiecuje - przytulam moją małą - Zostawmy na razie ten temat okej?
- Ok. - dochodzimy do domu. Otwieram drzwi.
- Holly, idź zrób herbatę w duży dzbanek. ok?
- Ok. - mała idzie posłusznie do kuchni, a ja zabieram swoje glany z holu i szybko ide po schodach na góre.
- aaha, aha, ooo, mocniej, mocniej, tak, hmmm, oo!
Słysze jęki mojej mamy. Kurwa, czyżby tata wrócił... Ale co oni sobie myślą, przecież wiedzą że zaraz wrócimy z Holly ze szkoły. Poza tym mama chyba powinna być w pracy, a tata mowił że będzie za 2 tygodnie. No a teraz jesteśmy i Holly przecież.... Lepiej zeby nie słyszała co robią rodzice.
Wale pięścią w drzwi.
- O kurwa - słyszę krzyk mojej mamy. Uważnie nasłuchuje przez drzwi do sypialni. Ktoś sie zrywa z łóżka. Mama otwiera mi drzwi ze sztucznym uśmiechem. Ma na sobie tylko jakąś długą wymiętą koszulę
- Nie jesteś jeszcze w szkole? Gdzie Holly?! - pyta. Patrze w głąb sypialni i widze jakiegoś obcego faceta, który właśnie się ubiera. Przypomina mi sie to że moja mama ma 32 lata. Pozanała tate jak miała 16, przespali sie i moge chyba powiedzieć że jestem niechcianym dzieckiem....
- Holly jest na dole, więc podziękuj mi ze przynajmniej 2 twoich dzieci, będzie myślała że jesteś idealną matką. Jesteś zwykłą dziwką... Nienawidze cie, lepiej go wypieprz z domu a ja zajmę się Holly... - mówie ostro. Jestem na nią cholernie zła, ale nie chce żeby Holly miała zrujnowane dziecinstwo...
- Emily poczekaj! - krzyczy matka, ale ja tylko szybko zbiegam po schodach. Wchodze do kuchni. Holly właśnie nalewa wrzątek do dzbanka. Odstawia czajnik. Patrzy na mnie z usmiechem. Kiedy widzi moje łzy, usmiech od razu schodzi z jej twarzy. Podbiega do mnie i przytula mocno.
                                                                                                             
No więc to był rozdział drugi... Jak to czujecie? Podoba sie jak narazie? Jakieś uwagi?    

7 komentarzy:

  1. Zajebisty rozdział! Czekam na następny!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny!! Aż się poryczałam. Czekam na następny rozdział!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :o fajnie że wzbudzam aż takie emocje, dzękuję ;* natępny jutro

      Usuń
  3. Czadowy!!!! czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;* Następny jutro, a kiedy u cb. nowy ??

      Usuń
    2. Właśnie coś nie moge go dokonczyc :/ postaram sie, ale mam niezly zapierdziel w domu... jesli nie dzisiaj to jutro bedzie napewno :3

      Usuń