- Dziewczyny ... Postój ! - budzi nas mężczyzna
- Hol... Wstawaj - teraz to ja próbuje obudzić siostrę.
- Macie 15 minut okey ?
- Tak dziękujemy. - mężczyzna poszedł w stronę baru
- Holly wstawaj nie mamy dużo czasu ! - dziewczynka otwiera oczy i przeciąga sie
- Emma boli mnie brzuch ...
- Może z głodu ?
- Nie wiem ...
- To chodzmy coś zjeść - wstajemy. Pomagam małej zeskoczyć z samochodu i ruszamy w stronę baru. W środku pustki. W rogu przy telefonie siedzi nasz kierowca. Podchodzimy do lady.
- Dwa hamburgery prosze - mowie i klade na tacce 10$. Siadamy przy ladzie. Kelnerka podaje nam kanapki. Szybko sie z nimi uporalysmy. Teraz jeszcze toaleta. Idziemy do tego dość zadbanego jak na taki bar miejsce. Jedna kabina - pierwsza ide ja, zaraz po mnie wchodzi Holly.
- Emma? - pyta zaniepokojona
- No co sie dzieje?
- Bo wiesz... Ja chyba.. dostałam... miesiączki... - o ja pierdole...
- Pierwszej ?!
- No tak... - mówi zrozpaczona.
- Okey nie panikuj. - podchodze do automatu kupuje siostrze kilka podpasek. - Otwórz drzwi. - Mała otwiera, łzy spływają po jej policzkach. Usmiecham sie do niej - Spokojnie. Przecież to normalne. Wiesz jak tego użyć?
- Tak - mówi drżącym głosikiem. Siostra wchodzi do kabiny. Ja chowam reszte podpasek do kieszeni. Po chwili mała wychodzi.
- Wszystko okey?
- Tak.
- Hol to normalne nie płacz. Każda przez to przechodzi. - ruszamy spowrotem na miejsce spotkania.
- Ale teraz ?! I boli mnie brzuch ...
- Bardzo?
- Tak...
- Mam tabletki dam ci w samochodzie.
Po 15 minutach jesteśmy juz pod samochodem.
- Emma? - pyta zaniepokojona
- No co sie dzieje?
- Bo wiesz... Ja chyba.. dostałam... miesiączki... - o ja pierdole...
- Pierwszej ?!
- No tak... - mówi zrozpaczona.
- Okey nie panikuj. - podchodze do automatu kupuje siostrze kilka podpasek. - Otwórz drzwi. - Mała otwiera, łzy spływają po jej policzkach. Usmiecham sie do niej - Spokojnie. Przecież to normalne. Wiesz jak tego użyć?
- Tak - mówi drżącym głosikiem. Siostra wchodzi do kabiny. Ja chowam reszte podpasek do kieszeni. Po chwili mała wychodzi.
- Wszystko okey?
- Tak.
- Hol to normalne nie płacz. Każda przez to przechodzi. - ruszamy spowrotem na miejsce spotkania.
- Ale teraz ?! I boli mnie brzuch ...
- Bardzo?
- Tak...
- Mam tabletki dam ci w samochodzie.
Po 15 minutach jesteśmy juz pod samochodem.
- Możemy jechać dalej ?
- Tak jasne. - wgramoliłyśmy sie spowrotem na pake, usadowilysmy sie wygodnie.
- Za godzinę będziemy na miejscu - oznajmił nasz kierowca i ruszył w dalszą drogę. - Zastanawiałyście sie juz jak dojedziecie dalej ?- spytał po chwili
- Nie wiem nie myślałam o tym jeszcze...
- Mógł by was zawieść mój kolega... Dziś wieczorem wyjeżdża... Dowozi towar do sklepów i akurat macie szczęście bo dziś o 20 rusza. Rozmawiałem z nim o tym... Zgodził sie
- To bardzo miłe z Twojej strony... - zastój bo nie wiem jak ma na imię
- Rob - podrzuca
- Rob - kończę - ale głupio mi bo zorganizowałes nam cała podróż...
- Przecież wszystko jest po drodze
- No ale i tak mi głupio
- Jak macie na imię ??
- Ja jestem Emma a moja siostra to Holly
- Miło sie z wami jedzie. Czyli ustalone. Mój kolega was podwiezie. Przepraszam ale muszę sie skupić na drodze
- Jasne i bardzo dziękuje. - Rob zajął sie jazdą. Schowałam nasz mini zakup dyskretnie do plecaka, podałam małej tebletke i wode. Objęłam ją. Mała usnęła, ja zaś podziwialam krajobraz i słuchałam muzyki. Po dluzszej jeździe wjechaliśmy do małego miasteczka. Rob zaparkował pod małym domem. Ja obudzilam Hol.
- Jesteśmy na miejscu - szczery uśmiech. Z domku wyszła jakas kobieta.
- No nareszcie Rob ! Myslałam ze już coś sie stało ! - mówi zatroskana.
- To jest moja żona, Andrea. Kochanie to są te dwie dziewczynki o których ci mówiłem. - Kobieta podchodzi do paki i z serdecznym uśmiechem zaczyna:
- Witajcie dziewczynki, Emily i Holly, tak? Rob mi o was mówił. Zapraszam do nas na obiad, odpoczniecie, a potem Cash o 20 was zabierze do San Diego. Zapraszam, zapraszam. Weźcie rzeczy i chodźcie do domu zapewne jesteście zmęczone. Rob pomóż dziewczynkom. - Andrea weszła do domu.
- No więc chodźcie. - każda z nas wzięła swoje rzeczy. Rob pomógł zejść Holly, ja zeszłam sama. Ruszyliśmy w strone domku. Weszlismy za mężczyzną do małego Holu. Zdjęłyśmy glany i ramoneski. Na ścianie wisi zegar. Jest godzina 13.
- Tu jest łazienka, odświeżcie się. Tam jest jadalnia. Przyjdźcie jak skończycie
- Dziękujemy bardzo. - kładziemy nasze plecaki na ziemi. Rob idzie do jadalni. Wyciągam dyskretnie kosmetyczke i podaje ją Hol. mała idzie skrępowana do toalety. Wraca i chowa rzeczy do swojego plecaka. Ja szybko korzystam z toalety i idzemy do jadalni. Dom jest mały i skromny. W jadalni jest okrągły stół i 5 krzeseł. Na stole stoi waza z zupą, talerze, sztućce. Nieśmiało siadamy przy stole. Kobieta nakłada wszystkim jedzenie i nawiązuje z nami konwersacje. Zaczęła od wypytania się nas o dane, co robimy, skomentowania jakie to niebezpieczne, i jak nieodpowiedzialna jest nasza matka. Po półtorej godziny zjedlismy. Postanowiłam że posprzątam. Andrea chwile sie wahała, ale ja byłam uparta i zabrałam sie za sprzątanie. Rob pojechał do znajomych, podobno musi coś pomóc. Kobieta zajęła się moją siostrą. Zabrała ją na ogród. Ja przeszłam do małej kuchni, pozmywałam i powycierałam naczynia. Następnie wyszłam w poszukiwaniu siostry. Mała huśtała się wysoko bujana cały czas przez Andree. Sprawiało jej to niezłą frajde. Usiadłam pod drzewem, załozyłam słuchawki i przyglądałam się dziewczynom.
Tak wiem dawno nic nie dodałam... Przepraszam, nie wyrabiam w szkole, staram sie pisać, ale utykam w połowie i kończe tydzień później. No ale wreszcie dodałam. KOMENTUJCIE LUDZIE !!! Prosze o szczere komentarze - to strasznie motywuje !
- To jest moja żona, Andrea. Kochanie to są te dwie dziewczynki o których ci mówiłem. - Kobieta podchodzi do paki i z serdecznym uśmiechem zaczyna:
- Witajcie dziewczynki, Emily i Holly, tak? Rob mi o was mówił. Zapraszam do nas na obiad, odpoczniecie, a potem Cash o 20 was zabierze do San Diego. Zapraszam, zapraszam. Weźcie rzeczy i chodźcie do domu zapewne jesteście zmęczone. Rob pomóż dziewczynkom. - Andrea weszła do domu.
- No więc chodźcie. - każda z nas wzięła swoje rzeczy. Rob pomógł zejść Holly, ja zeszłam sama. Ruszyliśmy w strone domku. Weszlismy za mężczyzną do małego Holu. Zdjęłyśmy glany i ramoneski. Na ścianie wisi zegar. Jest godzina 13.
- Tu jest łazienka, odświeżcie się. Tam jest jadalnia. Przyjdźcie jak skończycie
- Dziękujemy bardzo. - kładziemy nasze plecaki na ziemi. Rob idzie do jadalni. Wyciągam dyskretnie kosmetyczke i podaje ją Hol. mała idzie skrępowana do toalety. Wraca i chowa rzeczy do swojego plecaka. Ja szybko korzystam z toalety i idzemy do jadalni. Dom jest mały i skromny. W jadalni jest okrągły stół i 5 krzeseł. Na stole stoi waza z zupą, talerze, sztućce. Nieśmiało siadamy przy stole. Kobieta nakłada wszystkim jedzenie i nawiązuje z nami konwersacje. Zaczęła od wypytania się nas o dane, co robimy, skomentowania jakie to niebezpieczne, i jak nieodpowiedzialna jest nasza matka. Po półtorej godziny zjedlismy. Postanowiłam że posprzątam. Andrea chwile sie wahała, ale ja byłam uparta i zabrałam sie za sprzątanie. Rob pojechał do znajomych, podobno musi coś pomóc. Kobieta zajęła się moją siostrą. Zabrała ją na ogród. Ja przeszłam do małej kuchni, pozmywałam i powycierałam naczynia. Następnie wyszłam w poszukiwaniu siostry. Mała huśtała się wysoko bujana cały czas przez Andree. Sprawiało jej to niezłą frajde. Usiadłam pod drzewem, załozyłam słuchawki i przyglądałam się dziewczynom.
Tak wiem dawno nic nie dodałam... Przepraszam, nie wyrabiam w szkole, staram sie pisać, ale utykam w połowie i kończe tydzień później. No ale wreszcie dodałam. KOMENTUJCIE LUDZIE !!! Prosze o szczere komentarze - to strasznie motywuje !
Kurde strasznie fajne ! Ogólnie interesuje mnie co będzie dalej z Holly i Emily i jak poznają Gunsów i co z tego wyjdzie ! Cholernie ciekawi mnie twoje opowiadanie i mam nadzieję że już niedługo dostanę nowe powiadaomienie o rozdziale :)
OdpowiedzUsuń