KAC, KAC i jeszcze raz KAC.
- Oliv obudź sie, za godzine mamy lekcje... - Dziewczyna się przekręciła z grymasem, podniosła i złapała za głowe.
- Kurwa... przesadziłyśmy wczoraj.
- Ale nie żałuje.
- Ani ja - następnie szykowałyśmy sie do szkoły. Wzięłyśmy po 3 aspiryny, wykąpałyśmy się i ubrałyśmy i poszłyśmy do szkoły. Jakoś dawałm rade. Nie miałyśmy dziś wspólnych lekcji oprócz zajęć artystycznych. Chodziło na nie nie wiele osób, właściwie nie wiem czemu. Nauczyciel był genialny. Polubił mnie za to że słucham rocka i mam o tym gatunku dość dużą wiedzę. Sprawdził moje umiejętności gry na gitarze i kazał mi ćwiczyć bo rzekomo jest przede mną duża przyszłość. Stwierdził że pomoże mi założyć zespół, właściwie stwierdził że MAM go założyć. No więc od razu oznajmiłam że mam wokalistkę. Olivia genialnie zaśpiewała Cherry Bomb, zespołu The Runaways. Pan West był nią zachwycony i stwierdził że świetnie będziemy razem brzmieć, miałyśmy to już sprawzone - po pijaku co prawda, pan West kazał nam wykonać jakiś klasyczny numer. Ta lekcja zleciała szybko.
Dziś mieliśmy zajęcia sportowe. Mogłam sie popisać bo akurat biegaliśmy. Nauczyciel od razu wziął mnie na zawody. Chłopcy z różnych klas siedzieli na trybunach bo nie było ich nauczyciela i nas dopingowali. Zwróciłam na jednego uwage. Nieziemsko przystojny, wysoki, napakowany blondyn, ze starszej klasy... Nie Emily twoim celem nie jest związek, ani chłopak... A nawet jeśli byś chciała, to ty mu sie nie podobasz... Przecież on nie jest w twoim stylu... A może jednak... Podszedł do mnie i podał mi butelke wody.
- Nieźle biegasz.
- Dzięki.
- Jesteś nowa, co nie?
- Spostrzegawczy jesteś.
- Matt.
- Emily.
- Robisz coś dziś po szkole ?
- Zależy, a co?
- Może wyskoczymy gdzieś, kino albo coś?
- Może... - powiedziałam z przekąsem
- No to po lekcjach jedziemy do centrum spotkajmy sie przed wejściem.
- Powiedziałam, może - dalej sie z nim droczylam
- To do zobaczenia. - powiedział pewnie, puścił mi oczko i odszedł do swoich kumpli. Potem sie przebrałam, na przerwie znalazłam Oliv, opowiedziałam jej o chłopaku, o biegach. Ta mnie zaczęła ostrzegać że on zmienia dziewczyny jak rękawiczki, żebym sie nie nabrała na jego sztuczki i tym podobne... Jednak po lekcjach pojechaliśmy do kina, tam standardowy numer z ziewaniem, objął mnie. Potem pojechaliśmy na plaże, wypiliśmy po piwie. Rozmawialiśmy o mojej rodzinie, o nim mało sie dowiedziałam. Chodzi do 3 klasy czyli to jego ostatni rok tutaj. Jest kapitanem miejscowej drużyny footballowej. Mieszka sam, ma samochód i dostaje od nadzianych rodziców mieszkających w LA niezłą kase. Ma piękne zielone oczy... Oh Em nie nie możesz sie w nim zakochać przecież, no - to nie twój typ, starszy, zaraz sie wyprowadza długo z nim nie pochodzisz, chodzą plotki że jest niewierny.. Och ta pierdolona miłość...Około 20 odwiózł mnie do domu. Przez jakiś czas patrzył sie na moje usta potem jednak zrezygnował. Pożegnałam go buziakiem w policzek i poszłam do domu. Babcia sie nie wypytywała, ale Holly przyszła i wypytała o wszystko. Powiedziałam jej prawde.
Następne dni i miesiące jakoś mijały, prawie codziennie gdzieś wychodziłam. Zaczęłam sie na poważnie spotykać z Mattem, czasem byliśmy sami, czasem z jego kolegami. Czasem wyszłam z Oliv, często u niej nocowałam. Jej rodzice byli architektami, często dostawali "bardzo ważne zlecenia" w różnych częściach kraju. Zarabiali dużo pieniędzy, ale wszystko inwestowali w firme i fundacje którą prowadzili. Chojnie, ale czasem chyba zapominali że trzeba wyżywić dzieci.
Czasem zabierałam gdzieś Holly, czasem dolączała do nas babcia. Pomagałyśmy jej z Hol w wolnej chwili. W ciągu tego roku szkolnego pare razy odwiedziła nas mama z Lucy. Dziewczynka jest strasznie przywiązana do matki, ale bardzo przeżywa to że nas nie ma. Ojciec nie ma już z nami kontaktu, pewnie nawet o nas nie pytał.
Co do mojego związku z Mattem to był wierny. Oliv sie myliła co do niego. Nie lubiła go i nigdy nie chciała z nami wychodzić no cóż... Miała swojego chłopaka w Los Angeles, ale utrzymywali kontakt tylko przez telefon. Wydaje mi sie że to nie dokońca dobra opcja, a niedługo mnie i Matta czekało to samo.
POD KONIEC ROKU SZKOLNEGO:
Dobiegł koniec roku szkolnego. Zaczęłam strasznie przeżywać bo Matt miał wyjechać do Los Angeles, rozwijać swoją kariere sportową. Zapewniał że będzie mnie odwiedzał, ale martwiłam sie że sobie tam kogoś znajdzie, raczej napewno tak będzie... I tak sie dziwiłam że zaczęliśmy sie spotykać, ja pierwszoroczna, on najprzystojniejszy w szkole, w jego roczniku jest dużo ładniejszych dziewczyn. Cieszył mnie fakt że odrzucał zaloty innych dziewczyn i był przez cały rok wierny. Był wobec mnie bardzo opiekuńczy. Jestem w niego zapatrzona jak w obrazek.
Do niczego większego z Mattem nie doszło, co prawda sypiłam u niego czasem, ale kończyło sie na namiętnych pocałunkach. Może to dobrze. On nie nalegał, chyba naprawde mnie kochał. Zresztą ja jego też.
Holly chodziła z Jimim. Co prawda nie działo sie między nimi nic wielkiego, ale czego miałam oczekiwać mają po 13 lat. Cieszyłam się jednak i z tego bo to pierwsza miłość siostry i fajnie im sie układa. Nadal Hol traktowalam jak przyjaciółkę, chociaż oby dwie zajęłyśmy sie swoimi sprawami i nie spędzałyśmy tyle czasu co kiedyś. Jednak mogłyśmy na siebie liczyć w każdej sytuacji.
Babcia była szczęśliwa, że jej pomagamy i że nie jest już sama. Cieszyła sie że z nią mieszkamy.
Nadal dobrze dogadywałam sie z Olivią. Była nieco zazdrosna że nie poświęcam jej tyle czasu, ale była wyrozumiała. Ona co prawda nie miała chłopaka, może to przez ten jej zwariowany wygląd i charakter. Była kłótliwa, uparta, twarda, miała cięty język, ale jak sie ją bliżej pozna to jest naprawde miła, i jest świetną przyjaciółką. Troche przystopowała z mocnym makijażem i jej czerwone włosy przechodzą bardziej w rude.
Co do świadectwa to wyszłam całkiem nieźle, nawet nie wagarowałam, pare razy podrobiłam zwolnienie, ale nie przesadzałam.
Co do zespołu to jakoś nie wyszło. Pan West został zwolniony po pierwszym semestrze,a nowy nauczyciel preferował muzykę klasyczną, więc o wsparciu z jego strony nie bylo mowy. Zakończyłyśmy więc poszukiwania do zespołu. Ale we dwie, pary razy, głównie dla kasy, ale pasji w tym nie brakowało, występowałyśmy w jakiś knajpie śpiewając do kotleta. Matta jakośmuzyka nie kręciła, ale cieszył sie razem ze mną z każdego występu. Ja za to wspierałam go podczas każdego meczu, i nie przegapiłam ani jednego.
W ostatnim tygodniu Oliv zgodziła sie pójść ze mną, Mattem i chłopakami z drużyny na miasto. Chłopcy wprowadzili nas do klubu, (nie pierwszy raz, ale pierwszy raz z Oliv) chłopcy wcześniej znali ją jako - przyjaciółka Em, nikt znaczący, szara postać. Ale wtedy zaczęli się nią interesować. Może przez to że jest taka szalona przyciąga facetów od razu jak zaczną z nią gadać. W każdym razie nie nudziła sie i nie brakowało jej towarzystwa, zatańczyła chyba z każdym podobnie jak ja,
Ostatni rocznik miał bal. Matt zaprosił mnie, oczywiście sie zgodziłam. Olivia została zaproszona przez Carla, przyjaciela Matta, był równie przystojny co Matt i widać było jak Oliv ślini sie na jego widok. Strasznie sie cieszyła jak ją zaprosił i żałowała że wcześniej z nami nie wychodziła.
Po jutrze bal, jutro z Oliv nie idziemy do szkoły tylko jedziemy do centrum szukać kreacji na wyjątkową okazje. Śpimy u niej. Jimi śpi u nas. Jej rodzice znowu wyjechali. Zaprosiłyśmy na noc Matta, Carla i jeszcze kilku chłopaków z drużyny. Zaopatrzyłyśmy sie w miejscowym sklepiku w procenty, ogarniałyśmy jej dom i czekałyśmy na naszych "gości".
Troszke chce przyspieszyć, bo w końcu to ma być o gunsach ><
BŁAGAM KOMENTUJCIE nie wiem czy ktoś to teraz jeszcze czyta, błagam dajcie jaki kolwiek znak życia !
Z góry dzięki ;)
Info - następnego spodziewajcie sie za ok. 2 dni ;) Jak komus sie podoba i chce być informowany dalej, niech napisze
Jak obiecałam, tak zrobiłam. I doszłam do wniosku, że wcześniej tego bloga nie czytałam.
OdpowiedzUsuńNo wiec podoba mi się. Jest bardzo dużo dialogów, ale są momenty gdzie pokazujesz, że opisywać też potrafisz. Brakuje mi trochę opisu uczuć, wszystko jest raczej taką suchą relacją, co (nie koniecznie na korzyść) sprawia, że szybko się czyta. Pracuj dalej i mnie powiadamiaj!
+Serdecznie zapraszam na dodatek urodzinowy dla pana Hudsona ;)
http://breath-of-memories.blogspot.com/2013/07/wszystkiego-najlepszego-panie-hudson.html
Dzięki za kom, wezme go do siebie, wiem że nie jest to jakoś super dopracowane, ale pracuje nad tym i myśle że wszystko będzie wyglądać lepiej już przy poznaniu gunsów ;)
UsuńHej właśnie skończyłam czytać. Jesteś świetna!! Jak na razie jest oryginalnie (chyba bo zbyt oczytana nie jestem). Bardzo mi się podoba. Tylko rozdziały mogłyby być dłuższe troszkę. No ale ogólnie to rewelacja. Plus Aerosmith i Black Sabbath, czyli dwa moje ulubione zespoły <3 Pozdrawiam i życzę weny!
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kiedy w końcu pojawią się Gunsi :)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem bardzo dobrze to wszystko opisujesz.
Teraz czekam na następny ;)
+ dalej mi informuj
http://there-s-no-difference.blogspot.com/ Zapraszam do mnie na specjalny rozdział 9 u mnie
OdpowiedzUsuń[SPAM] Cześć, jestem Satanae i wróciłam na łono Blogsfery! Jeśli zatruwam Ci w tym momencie życie, oznacza to, że kiedyś po prostu pozostawiłeś/łaś/łoś po sobie jakiś ślad na moim blogu, a ja chcę, aby ta informacja dotarła do tych ludzi, do których powinna.
OdpowiedzUsuńZapraszam więc na szósty rozdział Rock N' Roll Love Story i w razie potrzeby o wpisywanie się do zakładki 'Informowane' :)
http://highway-to-wherever.blogspot.com/